Zimowy przegląd ciągnika w gospodarstwie - serwis przed sezonem polowym

Kalendarz rolnika ma jedną bezlitosną właściwość: terminu prac polowych nie wyznacza grafik, tylko pogoda. Okno na siew, oprysk czy zbiór trwa kilka dni i nie da się go przesunąć, bo akurat wypadła awaria.

Ta jedna cecha sprawia, że koszt naprawy w gospodarstwie jest silnie sezonowy. Nie chodzi o ceny części, które są mniej więcej stałe przez cały rok, ani o stawki serwisu. Chodzi o wszystko, co dzieje się dookoła naprawy.

Skąd bierze się różnica

Kolejka. W szczycie sezonu warsztaty i serwisy mobilne pracują na pełnych obrotach, bo sprzęt psuje się jednocześnie w całym powiecie. Zgłoszenie z lipca czeka w kolejce, zgłoszenie z lutego dostaje termin wybrany przez klienta.

Dostępność części. W martwym sezonie część zamawia się normalną dostawą. W żniwa ta sama część potrzebna jest natychmiast, więc dochodzi dopłata za tryb pilny albo konieczność wzięcia droższego zamiennika, bo właściwego nie ma w magazynie.

Koszt utraconej pracy. To pozycja największa i jedyna, która nie ma faktury. Dzień postoju w lutym kosztuje zero, bo ciągnik i tak stoi. Dzień postoju w trakcie zbioru kosztuje tyle, ile wart jest plon, którego nie zebrano na czas – a przy zmiennej pogodzie bywa to wielokrotność ceny naprawy.

Stan usterki. Wykryty zimą luz na sworzniu to inna pozycja w kosztorysie niż wyrobione gniazdo po sezonie pracy z tym luzem. Wczesna naprawa jest tańsza nie dlatego, że tańsze są części, tylko dlatego, że mniej rzeczy trzeba wymienić.

Co się psuje po zimie i dlaczego akurat wtedy

Warto wiedzieć, że kilka miesięcy postoju samo w sobie generuje usterki. Nie jest tak, że sprzęt odstawiony w listopadzie budzi się w marcu w tym samym stanie.

Akumulatory tracą pojemność i po zimie często nie trzymają. W zbiorniku paliwa zbiera się kondensat, zwłaszcza gdy paliwo pochodzi z własnej beczki i zbiornik był przechowywany do połowy pełny. W układzie chłodzenia i w chłodnicach zostają plewy i kurz z poprzedniego sezonu, często w warstwie niewidocznej z zewnątrz. Uszczelnienia, które przez pół roku nie pracowały, potrafią zacząć przepuszczać przy pierwszym uruchomieniu. Gryzonie potrafią uszkodzić wiązki elektryczne w maszynach stojących w stodole.

Wszystkie te rzeczy ujawniają się dokładnie w tym samym momencie – przy pierwszym rozruchu przed sezonem. Jeśli ten pierwszy rozruch wypada w dniu planowanego wyjazdu w pole, gospodarstwo zaczyna sezon od awarii.

Co sprawdzić, zanim ruszy sezon

Lista nie jest długa i większość pozycji gospodarstwo wykona samodzielnie.

Układ paliwowy: wymiana filtrów, opróżnienie separatora wody, przegląd przewodów i szybkozłączy pod kątem przetarć. Osad metaliczny w obudowie filtra to sygnał, żeby zatrzymać się i wezwać serwis, zanim ruszy praca.

Chłodzenie: przedmuchanie chłodnic sprężonym powietrzem od strony wentylatora, kontrola płynu i szczelności. Kwadrans pracy zimą zapobiega przegrzewaniu w lipcu.

Elektryka: napięcie akumulatorów, stan klem, dokręcenie i czystość punktów masowych na ramie. Korozja mas daje objawy, które wyglądają na awarię elektroniki, a są zwykłym spadkiem napięcia.

Hydraulika i TUZ: olej, filtry, stan węży w miejscach przegięć, luzy w cięgnach, praca podnośnika. Pęknięta powłoka zewnętrzna węża oznacza, że przewód pęknie w polu, a nie w garażu.

Warto natomiast zlecić to, co wymaga przyrządów: pomiary ciśnień w hydraulice i wydajności pompy, odczyt pamięci błędów ze wszystkich sterowników wraz z kalibracjami, sprawdzenie układu paliwowego pod obciążeniem oraz obsługę klimatyzacji przed sezonem. Firmy prowadzące serwis ciągników rolniczych wykonują ten zakres także na miejscu, w gospodarstwie, co przy sprzęcie stojącym w kilku lokalizacjach oszczędza najwięcej czasu.

Kontrola szybkozłączy hydraulicznych i cięgien ciągnika przed sezonem

Harmonogram, który się sprawdza

Listopad i grudzień to czas na mycie sprzętu i przegląd wzrokowy zaraz po sezonie – wtedy jeszcze pamiętasz, co nie działało. Spisz listę usterek, zanim wyleci z głowy.

Styczeń i luty to właściwy przegląd: wymiany olejów i filtrów, naprawy z listy, zamówienie części o dłuższym terminie dostawy, prace wymagające rozebrania podzespołu.

Marzec to rozruch i próba pod obciążeniem. Maszyna, która pierwszy raz odpala w dniu wyjazdu w pole, zawsze znajdzie sposób, żeby to skomplikować.

Jak to policzyć na własnych danych

Przejrzyj ostatnie dwa sezony i wypisz awarie, które wypadły w trakcie prac polowych. Przy każdej dopisz dwie rzeczy: ile dni sprzęt stał i czy dało się tę usterkę zauważyć wcześniej.

Druga kolumna zwykle zaskakuje. W większości gospodarstw znaczna część awarii sezonowych ma źródło w rzeczach widocznych wcześniej – przetartym przewodzie, zawilgoconym złączu, nieszczelnym separatorze, akumulatorze, który przestał trzymać. To są dokładnie te pozycje, które przegląd w lutym wychwytuje, a które w lipcu zatrzymują pracę na dwa dni.

Przeglądami przedsezonowymi oraz serwisem ciągników i maszyn rolniczych realizowanym bezpośrednio w gospodarstwie zajmuje się między innymi HMS Machinery.